Monday, October 13, 2014

Neuroedukacja a neurodydaktyka

W  od kilku lat mówi się o neurodydaktyce, za to na świecie używa się sformułowania neuroedukacja. Czym są i czym różnią się od siebie w teorii i praktyce te dwa słowa? Co można znaleźć w Internecie poszukując informacji o neuroedukacji po polsku i po angielsku?


Neuroedukacja jest interdyscyplinarną dziedziną nauki, która łączy w sobie badania z pogranicza neuronauki poznawczej/kognitywnej, rozwojowej neuronauki poznawczej, psychologii edukacji, technologii edukacyjnej oraz innych związanych dyscyplin w celu badań interakcji między biologicznymi czynnikami uczenia się i edukacji. Nazwa neuroeduakcja pochodzi od nazwy angielskiej "neuroeduaction", inaczej nazywanej "educational neuroscience". Zachęcam do zapoznania się z pełną definicją neuroeduakcji i artykułem na Wikipedii w języku angielskim. Przykładowe pytania, na jakie mają odpowiadać badania związane z neuroeduakcją to: Jak korzystanie z nowych technologii wpływa na rozwój mózgu i procesy uczenia się? Jak procesy emocjonalne (np. doświadczanie ciekawości) wpływają na zapamiętywanie nowych informacji? Termin "neuroeducation" jest rozpowszechniony w całym angielskojęzycznym świecie, a więc przede wszystkim posłygują się nim badacze z USA, Wielkiej Brytanii czy Holandii. Nie zgadzam się więc ze sformułowaniem dr Marzeny Żylińskiej, że "w Europie wykluwa się neurodydaktyka".

Termin neurodydaktyka, pochodzi od niemieckiego neurodidaktik odnosi się do metod dydaktycznych, które miałyby czerpać z wyników badań prowadzonych w dziedzinie neuroedukacji. Popularyzatorką terminu neurodydaktyka w Polsce jest dr Marzena Żylińska.

Aby wyniki badań nt. neuroeduakcji mogły mieć później praktyczne zastosowanie w szkole, naukowcy powinni współpracować z nauczycielami. Natomiast, aby neurodydaktyka dawała faktyczne efekty, metody te powinny być wypracowane przez nauczycieli wspólnie z naukowcami.
Bez wzajemnej współpracy zarówno badania jak i nowe metody nauczania mogłyby nie mieć sensu. Dlatego też zachęcam, aby w Polsce zaczęto rozmawiać na temat tej współpracy. O neurodydaktyce pisze się już bardzo szeroko, warto więc zacząć teraz rozmawiać o jej korzeniach, czyli neuroeduakcji, zacząć tworzyć zespoły badawcze i prowadzić badania dotyczące neuroedukacji, posługując się tą właśnie nazwą.

W przeciwnym bowiem wypadku, w polskim Internecie po wpisaniu słowa 'neuroeduakcja' do wyszukiwarki wciąż będzie można znaleźć odnośniki do firm oferujących szkolenia NLP, które nie mają żadnego związku z faktycznym znaczeniem tego słowa. Neurolingwistyczne programowanie, w przeciwieństwie do neuroeduakcji, nie ma żadnych podstaw naukowych, o czym można przeczytać chociażby w artykule Marcina Rotkiewicza w Polityce (30 września). Co smutne, istnieje publikacja w języku polskim wydana przez Biuletyn Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku, która w tytule zawiera słowo 'neuroeduakcja', a cały artykuł dotyczy właśnie NLP. Widocznie, nikt z CEN nie czuwał nad merytoryczną treścią tej publikacji.

Natomiast wyszukując informacji na ten temat w języku angielskim ('neuroeduaction'), możemy znaleźć m.in. ciekawe doniesienia naukowe na stronie amerykańskiej Fundacji DANA, która zajmuje się krzewieniem wiedzy o mózgu i patronuje corocznemu Światowemu Tygodniowi Mózgu.

Zachęcam więc organizacje oraz naukowców zajmujących się w Polsce badaniami mózgu oraz popularyzacją ich wyników, aby zajęli się tematem neuroedukacji. Nie pozwólmy, by neuroeduakcja była kojarzona z czymś, czym nie jest. Nauczmy społeczeństwo nowego, ważnego terminu oraz podejmijmy współpracę w zakresie badań na ten temat.

No comments:

Post a Comment